SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI! tel:. 501 693 919

 Strona główna / Z praktyki / Kryzys - nieuchronny element zmiany

Kryzys - nieuchronny element zmiany

Moja wieloletnia praca z klientami poszukującymi sposobów na zrzucenie masy ciała - wskazuje, że większość z nich chodzi utartymi ścieżkami nawet, jeśli prowadzą one na manowce. Innymi słowy można powiedzieć, że mimo iż potykają się ( lub upadają) cały czas w tym samy miejscu, nie wyciągają w większości z tego żadnych wniosków.

Posłużę się przykładem mojej klientki  P. Hanny ( l.45), która od 15 lat bezskutecznie próbuje schudnąć. Przynajmniej dwa razy w roku podejmuje próby zrzucenia zbędnych kilogramów.

Od dłuższego czasu nie stosuje diet odchudzających, ale próbuje w racjonalny sposób zmienić nawyki żywieniowe.  Za każdym razem powtarza się ten sam schemat, po udanym początku pełnym pozytywnych emocji i dużej energii do działania, następuje powolna utrata sił i spadek motywacji.

W końcu nadchodzi moment, w którym kobieta nie może zapanować nad pokusami, zaczyna łamać zasady i pełna poczucia winy i żalu do siebie schodzi z obranej drogi. Trwa kilka miesięcy, nim ponownie zapragnie spróbować swoich sił.

Tym razem obiecuje sobie, że bez względu, na wszystko da radę, nie podda się. Jak łatwo się domyślić schemat, mimo złożonych obietnic powtarza się. 

Dlaczego? 

Klientka ani razu świadomie nie przeanalizowała przyczyn swoich porażek. Upatrując ich źródła, w tak zwanej słabej woli i oskarżając siebie o niedostateczne wysiłki. Warto, jednak przyjrzeć się głębiej, co kryje się pod zjawiskiem słabej woli i jakie ograniczenia, być może w myśleniu powodują problemy z dotarciem do celu. 

Opowieść o P. Hannie kończy się - wcale nie zaskakującą konkluzją, że nie wpisywała ona w swój plan osiągnięcia wymarzonej wagi - żadnych kłopotów i potknięć, mimo że doświadczenie pokazywało jej coś innego.

Za każdym razem zakładała, że wystarczy mocniej chcieć i mocniej się starać, a z pewnością się uda. Zaskoczeniem dla niej samej był wniosek, że nie myśli o kryzysie, ponieważ nie daje sobie na niego pozwolenia.

Odkryła, że przyzwolenie sobie na kryzys byłoby jawnym przyzwoleniem na łamanie zasad. Paradoksalnie jednak, to brak przyzwolenia było przyczynkiem do ulegania pokusom z tym, że okupionym poczuciem winy i złym samopoczuciem.

Jak, to działało?

Kryzys jest nieuniknionym elementem na drodze do celu, związany jest z naturalnym spadkiem sił, ale także z konfrontacją z własnymi słabościami.

O ile na początku, niesieni na fali pierwszej energii, klienci czują "moc" i wierzą, że uda im się trzymać zasad. O tyle z upływem czasu stare przywyczajenia, które przecież pełnią różne, ważne funkcje, np. rozładowywanie napięcia, zaczynają wygrywać ze zmniejszającymi się siłami.

Im mniej sił tym większe prawdopodobieństwo, że w sytuacjach trudnych klient zareaguje nawykowo, bo to pozwala oszczędzić energię. Jeśli zatem, tak jak P. Hanna, założy on, że nie może być mowy o chwilach słabości, trzeba się trzymać bez względu na wszystko.

Będzie musiał "rzucić " na front walki jeszcze więcej sił, których nie ma i prawdopodobnie ulegnie pokusie uruchomienia starych nawyków. To jednak spowoduje duży dyskomfort psychiczny, którego w jakiś sposób trzeba się pozbyć.

"Dobrą" metodą na pozbycie się go jest niemyślenie, wyrzucenie  niewygodnej informacji o nas samych ( nie jestem wystarczająco silny, jestem do niczego, nie umiej zapanować nad zachciankami itp) poza granice świadomości. A to już znacznie utrudnia naprawienie "błędu" w przyszłości.

Dlatego, przyzwolenie sobie na kryzys nie jest przyzwoleniem na uleganie pokusom - tylko szansą na analizę przyczyn słabości. Słabości, która jest naturalnym procesem, a nie wynikiem "niedostatków" konkretnej osoby.

Pozwolenie na kryzys jest pozowleniem na przyjrzenie się sobie i zaakceptowanie się takim, jakim się jest. Jest okazją na świadomą analizę nawyków, z którymi walczy klient, które przecież są przyczynkiem do pojawienia się kryzysu.

Kiedy Pani Hanna zrozumiała mechanizm swojego strachu przed chwilami słabości, powiedziała jedno znamienne zdanie: " Teraz, gdy wiem, że kryzys jest normą i dopada wszystkich, czuję się lżejsza o cały ten strach, że tylko ja tak mam. Teraz czuję się gotowa, żeby się z nim zmierzyć, bo wiem, że mierzą się z nim wszyscy." 

Następnym razem, kiedy wydarzy się ( a przecież z pewnościa się wydarzy) złamanie zasad, pozwolenie sobie na więcej, klientka akceptując ten fakt, dostanie szansę na przyjrzenie się okolicznościom, które ją do tego skłoniły.

Zamiast odczuwać negatywne emocje, i próbować uwolnić się od nich ( odstępując wcześniej czy później od zmiany nawyków) - przy pełnym przyzwoleniu na błąd zastanowi się, jak uniknąć podobnych zdarzeń w przyszłości.

 

 

 

 

 


Powrót

Ta strona korzysta z plików cookie. Używając tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Możesz dowiedzieć się więcej w jakim celu są używane oraz o zmianie ustawień przeglądarki. Czytaj więcej »

Projekt i wykonanie - Freeline.