SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI! tel:. 501 693 919

 Strona główna / Z praktyki

Z praktyki

Od wielu lat dużo mówi się o uzależnieniu od jedzenia i jego konsekwencjach w postaci otyłości. Ale na drugim biegunie znajduje się zjawisko, nie mniej poważne i jest to moim zdaniem - uzależnienie od odchudzania.  Jako  specjalista pracujący z osobami pragnącymi zmienić swoje nawyki żywieniowe  obserwuję na codzień destrukcyjne skutki tego fatalnego nawyku, który występuje dość powszechnie, a jego konsekwencje dla jednostki i jej otoczenia są poważne.

Jako specjaliści skupieni jesteśmy na celu, jakim jest utrzymanie prawidłowej masy ciała, edukujemy, motywujemy, pomagamy naszym klientom w realizacji ich planów. Rzadko, jednak skupiamy się na konsekwencjach, do jakich może prowadzić zbytnie koncentrowanie się na liczeniu kalorii i kontroli jedzenia. A z moich doświadczeń wynika, że coraz więcej osób, wśród moich klientów od lat tkwi w pułapce wiecznego odchudzania się. Ich życie to prawdziwa huśtawka - raz na górze ( kiedy są na diecie), raz na dole ( kiedy odreagowują, takie lub inne restrykcje). Funkcjonują od diety do diety, a w między czasie jest nicość ( to słowa jednej z osób, która utknęła na dobre w tym schemacie).

Sonia: Odchudzam się od 20 lat. Schemat za każdym razem wygląda podobnie. Najpierw dojrzewam do tego, żeby wziąć się za siebie, w tym czasie przeglądam internet w poszukiwaniu nowych, lepszych metod odchudzania. Gdy już namierzę, obiecującą moim zdaniem kurację, wyznaczam sądny dzień - przejścia na dietę. Szykując się do niego, zjadam więcej niż zwykle - na zapas, na otarcie łez. Potem przez następnych kilka, kilkanascie lub kilkadziesiąt dni staram się wypełniać wszystkie zalecenia. Na początku idzie mi łatwo, z upływem czasu mam coraz mniej siły i chęci. Po jakimś czasie, poddaje się twierdzając, że tak, pod dyktando nie da się długo żyć. Zazwyczaj rzucam się na jedznie, chcąc odrobić straty,  odpuszczam sobie wszystko. Balując obiecuję sobie, że to był ostatni raz, że zacznę odżywiać się racjonalnie na codzień, a nie zrywami. Za jakiś czas zaczynam znowu od początku. Czasami mam wrażenie, że nie umiem żyć bez odchudznia.

Życie od diety do diety wpływa destrukcyjnie na osobę ale, także na całe jej środowisko. Zmienia myślenie, zachowanie, relacje z innymi. Obniża samoocenę, pozbawia życiowych sił. Nieuniknione wahania wagi ciała niekorzystnie wpływają na jej zdrowie, z powodu stosowania jednostronnych diet, tkwiąca w pułapce odchudznia osoba,  narażona jest na niedobory pokarmowe. Mimo wielu wysiłków, zazwyczaj w perspektywie czasu zamiast chudnąć - tyje.

SoniaKiedy rozpoczynałam moją pierwsza dietę miałam 25 lat i ważyłam 70 kg. Wówczas wydawało mi się, że to granica, za która czeka mnie tylko piekło. W ciagu następnych 20 lat przeszłam już chyba wszystkie  poziomy tego piekła. W najgorszym okresie ważyłam 115 kg. Teraz ważę 90 i marzę o tym, żeby wrócić do mojej wyjściowej wagi. Nie mogę zrozumieć, dlaczego skoro całe życie sie odchudzam - wciąz tyję.

Odchudzanie się jako nawyk

Analizując historie  moich klientek zauważam wiele,  wspólnych cech. Zazwyczaj zaczyna  się niewinnie, od potrzeby zrzucenia kilku lub kilkunastu kilogramów. W głowie rodzi się plan zmiany, na jakiś czas, swoich jedzeniowych przyzwyczajeń. Celem zmiany ma być szybkie doprowadzenie do spadku wagi. Za pierwszym razem, prawie zawsze udaje się zrealizować cel. Emocje, jakie pojawiają sie przy tej okazji są nie do przecnienia. Euforia, poczucie wpływu, lekkość nie tylko fizyczna.

Kasia: Kiedy schudłam pierwszy raz, pomyślałam - jakie to proste. Wystraczy tylko trochę się pomęczyć, żeby osiągnąć to, co chcę. Byłam strasznie dumna z siebie i szczęścliwa, że mogę włożyć mniejsze, ładniejsze ubrania.

Ponieważ  osoba odchudzająca się, najczęściej traktuje dietę, jak kurację antybiotykiem. Po jej zakończeniu, wraca do stanu ducha i wkrótce także ciała - sprzed jej rozpoczęcia. W pamięci pozostaje, jednak  obraz osiągniętego celu i emocje z tym związane, dlatego po jakimś czasie pojawia się pokusa by spróbować ponownie i ponownie. I tak powstaje schemat zachowań : poczucie dyskomfortu, związanego z poczuciem, że osoba waży za dużo, - poszukiwanie sposobu na pozbycie się kilogramów ( co samo w sobie może być rytuałem), - wdrażanie diety - zaprzestanie - powrót do stałych nawyków - wzrost wagi itd. Stosowanie diety jawi sie jako jedyne panaceum na stale rosnące kilogramy, a "normalne" jedzenie jako stan prowadzący do ich nadmiaru. 

Jak stosowanie diet zmienia myślenie na temat jedzenia

Stąd już kótka droga do nieprawidłowego myślenia na temat jedzenia. Osoba wiecznie odchudzająca się dzieli, bowiem jedzenie na to dietetyczne, które ma właściwości odchudzające oraz na pozostałe jedzenie, które tuczy.

Kasia : Od wielu lat nie jem chleba, ziemniaków, masła, makaronu, pierogów itd. Znaczy wówczas, kiedy się odchudzam. Bo ja te wszystkie produkty bardzo lubię, ale powstrzymuję się, bo wiem, że one są tuczące. 

Problem polega, jednak na tym, że to co znajduje się na liście produktów zakazanych, najczęściej staje się pożądane. Myśli coraz częściej zaczynają krążyć wokół jedzenia, które osoba chce wyeliminować ze swojego jadłospisu. Rodzi się poczucie starty i niesprawdiedliwości ( inni mogą jeść, ja nie).  Indeks zakazanych produktów wciąż się wydłuża, a to co dietetyczne coraz mniej smakuje. Po jakimś czasie to, co dietetycze staje się nieatrakcyjne, a to co tuczące stanowi źródło marzeń. Jednocześnie zjedzenie tuczącego produktu w trakcie trwania kuracji odchudzającej, wywołuje poczucie winy i spadek poczucia własnej wartości. Poczucie winy prowadzi do negatywnych emocji, osłabia siły, im częściej przeżywane, tym krótsza droga do porzucenia diety. Porzucenie diety generuje kolejne negatywne emocje i złe myśli na swój temat, które pchają osobę w ramiona folgowania sobie po okresie postu. W czasie - po diecie, następuje wzmożona konsupcja wszystkiego, co zakazane i nieuchronny wzrost kilogramów. Po pewnym czasie znów pojawia się myśl, że tylko dietetyczne jedzenie może spowodować ubytek wagi, a wszystkiemu winne jest to normalne ( ale po okresie postu i w jakich ilościach).

Sonia: Nie nawidzę czasu, kiedy jestem na diecie. To czas tortury. A jednak nie potrafię bez niej żyć - bo wiem, że gdy zaczynam normalnie jeść jest jeszcze gorzej. Nie smakuje mi kurczak na parze ani kasza jaglana. Marzę o pierogach i ziemniakach. Śnią mi się czasem w nocy.

Jak stosowanie diet zmienia myślenie o sobie i wpływa na całe życie

Kasia: Kiedy jestem na diecie, mam wrażenie, że wszystko jest pod kontrolą. Czuję moc, czuję się wartosciowa. Kiedy się łamie, porzucam, czuję się nic nie warta. Nawet tego nie umiem.

Basia: Sens ma tylko bycie na diecie. Kiedy się nie odchudzam wszystko wymyka się spod kontroli.

RenataKiedy schudnę wyglądam i czuję się dobrze. Tylko to się liczy. Kiedy tyję świat przestaje istnieć. Nie ma mnie w nim. Zamykam się. Wychodzę dopiero wtedy, kiedy chudnę.

Uzależniona od odchudzania osoba widzi bezpośredni związek między dobrostanem a procesem odchudzania. W jej umysle odchudzanie zawsze prowadzi ją do celu - mimo, że z czasem efekty stosowania diet są  gorsze, by po dłuższym czasie wogóle nie przynosić rezultatów. Tłumaczy jednak to sobie niewystarczającą  dyscypliną i swoją słabością.

BasiaGdybym była bardziej zmotywowana, więcej ćwiczyła, mniej jadła - z pewnością wyglądałabym tak, jak trzeba.

Ponieważ coraz więcej wysiłku trzeba włożyć, żeby podczas kolejnej diety odchudzajacej osiągnąć zamierzony efekt, poddająca się jej osoba zaczyna wątpić w swoją silną wolę. Coraz częściej obwinia ją za to, że nie jest w stanie wytrzymać narzuconych na siebie reguł. Spada także poczucie skuteczności, wiary w to, że tym razem się uda. Brak wiary nie dodaje sił, wręcz przeciwnie trudniej sprostać codziennym wyzwaniom diety. Zaczyna przeważać zły nastrój, niepokój, zwątpienie.

Renata: Kiedy po raz kolejny zaczynam dietę już na wstępie martwię się o jej rezultaty, tak bardzo chciałabym, żeby się udało. Jednocześnie wiem, że nie będzie łatwo, jest co raz gorzej. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, po prostu  czasami nie mam już siły. Chciałabym to wszystko rzucić. Ale co wtedy. Nie mam wyjścia, jeśli chcę trzymać wagę.

Basia: Najgorsze jest to, że zaczynając odchudzanie, wiem że mi się nie uda. Jestem zła na siebie, że nie mam wystarczająco silnej woli. Wiem, że wcześniej czy później się złamię. Sama myśl o tym, powoduje, ze bardziej chce mi się jeść.

U moich klientek obserwuje zjawisko, które mogłabym nazwać generalizowaniem sukcesów i porażek. Jeśli osoba jest przekonanana, że sprawy z odchudzaniem idą w dobrym kierunku, ma tendencje generalizować je na inne obszary w życiu. 

Blanka: Poradzę sobie ze swoim ciałem, to poradzę sobie ze wszytkim.

Sprawa  ma się zgoła inaczej, jeśli jest ona przekonana, że już nigdy nie da sobie rady ze swoją wagą.

Justyna: Wiem, że kiedy tyje, świat odwraca się ode mnie. Mam na to dowody. Jakieś dwa lata temu poszukiwałam pracy, akurat w okresie, kiedy ważyłam ok 80 kg. Mimo wielu starań nie udało się dostać żadnej.

Blanka: Kiedy zaczynam znowu tyć wszystko mi się sypie, wszystkie moje plany. Tracę wiarę, że cokolwiek mi się uda.

Osoby odchudzajace się często uzależniają swoją aktywność od tego, co wskaże wskazówka na wadze

Agata: Ważę się kilka razy dziennie.  Kiedy się odchudzam jestem mniej sfrustrowana, nie wstydzę sie rozebrać, przebrać i wyjść w czym chce, nie wyładowuje tej frustracji na innych.

Coraz częściej dostrzeganym przeze mnie problemem jest izolacja społeczna, zrywanie relacji na czas procesu pracy nad swoją wagą. Wrócę do nich, jak będę wyglądać normalnie - często słyszę to lub podbne w wymowie zdanie. Ponieważ nierzadko kolejne próby odchudzania nie wiążą się z zadawalajacymi rezultatami proces izolacji utrwala się. Skrajnym przypadkiem jest porzucanie uczelni bądź uciekanie na zwolnienie lekarskie, by przez ten czas zastosować szybka i skuteczną dietę doprowadzającą ciało do porządku.

Ale odchudzanie to przede wszystkim stan umysłu, któremu ciało nie zawsze chce się podporządkowywać. Podporządkowane mu natomiast bywa całe życie. Dlatego według mnie,  zadaniem specjalisty jest w pierwszym rzędzie rozpoznanie, czy osoba, która przyszła po pomoc w pozbyciu się zbędnych kilogramów nie cierpi na tego rodzaju zaburzenie *. Przede wszystkim dlatego, żeby nie pogłębiać problemu przez poddawanie jej kolejnym kuracjom odchudzającym oraz po to by praca nad zmianą nawyków miała sens. Ponieważ często pierwszym nawykiem, nad którego zmianą trzeba pracować to NAWYK ODCHUDZANIA SIĘ

Uzależnienie od  odchudzania się nie znajduje się na żadnej oficjalnej liście  zaburzeń odżywiania. W artykule tym opisuje swoje wieloletnie obserwacje, przez co chcę zachęcić do refleksji i dyskusji na temat radzenia sobie z tym problemem, wśród klientów gabinetów dietetycznych. 

Cytowane wypowiedzi klientek, pochodzą z wypełnianych przez nie ankiet diagnostycznych.

 


Odchudzanie jako nawyk

Z osobami borykającymi się ze zbyt dużą wagą ciała pracuję już ponad 10 lat. Przez cały ten  czas obserwuję u moich klientów prawdziwe zmagania się z samym sobą, swoimi słabościami, chęciami, potrzebami. Często są to zmagania bezlitosne, odbierające radość życia oraz energię i chęć do działania -w dluższej perspektywie. Zmagania te potocznie zwą się odchudzaniem.

Moim terapeutycznym celem podczas pierwszej wizyty jest pokazać klientowi, że to co do tej pory uznawał za lekarstwo na swoje problemy ( czyli proces odchudzania się) jest ku jego ogromnemu zaskoczeniu - trucizną. Trucizną, która sączy swój "jad" po woli, acz skutecznie.

Więcej
Jak rozmawiać z bulimiczką o udziale psychoterapii

Rolą dietetyka jest przywrócić właściwe miejsce jedzenia w życiu osoby cierpiącej na bulimie. A nie jest to zadanie łatwe. System wadliwych przekonań na temat jedzenia i jego roli w życiu jest zazwyczaj mocno zakorzeniony. Strach przed utyciem jest tak duży, że usprawiedliwia każde podjęte działanie na rzecz utrzymania wagi w ryzach. I mimo iż, na poziomie racjonalnym osoba zaburzona ma tego świadomość, jej destrukcyjne działania uruchamiane są pod wpływem emocji.

Więcej
Jak rozmawiać o jedzeniu z bulimiczką
JAK ROZMAWIAĆ Z BULIMICZKĄ O NORMALNYM JEDZENIU Podstawowym celem terapii osoby ciepriącej na bulimię jest przywrócenie jedzeniu, właściwego miejsca w jej życiu. W mojej praktyce często spotykam się z  tym, że dziewczyny nadają różne znaczenia jedzeniu, często je personifikując. Więcej
Otyłość to nie problem, tylko jego objaw

Tak samo jak ból jest tylko objawem tego,  że coś niepokojącego dzieje się w organizmie. Tak samo nadmierne kilogramy - to krzyk ciała, że dzieje się coś złego w ciele, duszy bądź środowisku życia.

Więcej
Jak pracować z klientem nad brakiem asertywności

Brak asertywności jest częstą przyczyną problemów z masą ciała i z procesem zmiany nawyków żywieniowych. Swoje doświadczenia i spostrzeżenia na ten temat opisałam w artykule "Brak asertywności a problemy z pokonaniem problemu nadmiernej masy ciała" w majowym numerze Współczesnej Dietetyki z 2017 r. ( zachęcam do lektury).

Więcej
Niebezpieczne odchudznie

Od wielu lat jestem zwolenniczką tezy, że odchudzanie "tuczy" i prowadzi do daleko idących konsekwencji, także psychologicznych.

Więcej

Ta strona korzysta z plików cookie. Używając tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Możesz dowiedzieć się więcej w jakim celu są używane oraz o zmianie ustawień przeglądarki. Czytaj więcej »

Projekt i wykonanie - Freeline.